Strona główna

'Nie ma czasu na puste przebiegi’

'Nie ma czasu na puste przebiegi’

2019-10-17 12:05:52  |  Agata Wiśniewska

Szymon Hołownia znany dziennikarz i publicysta  był gościem Chojnickich Dni Tischnerowskich.  Przez godzinę odpowiadał na pytania przygotowane przez młodych ludzi. Swoimi odpowiedziami „rozwalił” wszystkich obecnych na sali ChCK-u. - Dzisiaj na świecie w ciągu 24 godzin umrze z głodu 10 tysięcy dzieci.  Jeżeli uda nam się nakarmić kilkoro, czy kilkanaścioro, to warto to zrobić – mówił prowadzący fundacje Kasisi i Dobra Fabryka.



Fundacje założone przez Szymona Hołownię opierają się na niewielkich acz regularnych wpłatach darczyńców. - Z wpłat po 5 zł można ratować 40 tysięcy ludzi rocznie. Trzeba iść do dużej rzeszy ludzi i prosić ich o małe pieniądze. Nam się to sprawdza znakomicie. To też pomaga pomagać pomagającym – uświadamiał przybyłym na spotkanie do Chojnickiego Centrum Kultury. Fundacje Hołowni prowadzą działalność w 13 krajach na całym świecie. W Afryce jest to m.in.  dom dziecka i ośrodek leczenia głodu. - Gdybym wygrał milion w totka nie włożyłbym go od razu w fundację, bo to by zabiło darczyńców. Tu chodzi o to, żeby lepić ludzi, żeby ich łączyć. Żyjemy w tak popękanym kraju, w tak popękanym świecie, że każda okazja, żeby czynić coś razem jest na wagę złota.

Miejscem, w którym ludzie powinni się jednoczyć bez względu na głoszone poglądy czy orientację seksualną zdaniem Hołowni powinien być Kościół. - Jedność to nie jest jednolitość, to pojednanie różnorodności – powtarzał za papieżem Franciszkiem. Niestety w naszym Kościele na  te różne wrażliwości miejsca nie ma. - W Polsce, jak i w polskim Kościele nie zaczął się jeszcze XXI wiek. Jeśli Kościół sam się nie oczyści, oczyszczą go ludzie spoza. To się już dzieje. Jezus Chrystus nie może być członkiem PiS, KO czy jakiejkolwiek innej partii. Nie może być narzędziem w rękach polityków. Pozwoliliśmy im poszczuć się na siebie. A od 20 lat narzędzia do szczucia są wciąż te same, aborcja czy orientacja seksualna. - Gdybym opublikował mój tekst sprzed 20 lat i zmienił tylko datę, wcale by nie podpadło.

W Chojnicach mówił także o rozdzieleniu Kościoła od państwa. - Ja jestem katolikiem, ale Polska nie jest katoliczką, jest domem dla nas wszystkich. I o tym, aby we wierze nie iść na łatwiznę. Zamiast co niedzielę otwierać drzwi najbliższej świątyni wsiądźmy do samochodu i pojedźmy tam, gdzie naprawdę liczy się człowiek, gdzie wspólnota działa, gdzie na ambonę wychodzi ksiądz, którego kazania z nami zostaną.

Hołownia sam bez wiary nie wyobraża sobie życia. Odkąd się ożenił, a na świat przyszła jego córeczka, starokawalerskie nawyki musiały pójść jednak w odstawkę. Przy dwulatce, która nie uznaje nocy za odpowiednią porę do spania i napiętym zawodowym grafiku codzienna modlitwa w kapliczce czy uczestniczenie w mszy św. jest niczym mission impossible. - Teraz najczęściej modlę się w samochodzie a moją eucharystią jest czas spędzony z córeczką, towarzyszenie jej, zabawianie, noszenie kiedy nie śpi. Bóg mówi do nas przez wydarzenia.

Troska o przyszłe pokolenia nie pozwala popularnemu  dziennikarzowi na chwilę lenistwa, a od kilku lat czas już nie jest jego sprzymierzeńcem. - Po 40-stce życie pędzi z górki, szybciej. Nie ma czasu na puste przebiegi. Nie ma sekundy, godziny do zmarnowania. Trzeba zrobić robotę. A tej jest pełno gdziekolwiek się nie obejrzysz. Ta robota to po prostu czynienie świata choć trochę lepszym. Działanie na rzecz ziemi, a nie negowanie zmian klimatu, które są po prostu faktem. - Jak nie będzie wody i powietrza nie będzie miało znaczenia to czy jesteś gejem, lesbijką czy hetero – mówił Szymon Hołownia.  Uczestników spotkania namawiał do racjonalnej konsumpcji, ograniczenia ilości spożywanego mięsa. Lepszego traktowania naszych braci mniejszych. Szeroko o tym pisze w „Boskich zwierzętach”.  Dlaczego w ogóle książka powstała? - Trzeba było napisać, że Bóg jest psychofanem życia.

Spotkanie z Szymonem Hołownią poprowadził Grzegorz Szlanga.


Gość Chojnickich Dni Tischnerowskich wielokrotnie powtarzał, że „cholernie lubi” ludzi, choć nie zawsze się z nimi zgadza. W jego planach na przyszłość jest wydanie kolejnej książki, tym razem z Marcinem Prokopem, zakończenie przygody z TVN-owskim programem „Mam talent” i  „klejenie”. - Chcę zbierać obok siebie ludzi, którzy pomogą mi myśleć o Polsce jako o domu. Rzygam już tymi wszystkimi mesjaszami. Chcę kogoś, kto zacznie produkować klej, kto ludzi zlepi, kto pomoże im się znowu polubić – przyznał szczerze Hołownia. Zapytany o hejt radził być wobec niego bezwzględnym, reagować w swoim najbliższym otoczeniu. Sam nie ma skrupułów, żeby dać bana za obraźliwe wpisy „chorującym na popuszczanie sądu”.  Do Chojnic obiecał wrócić jeszcze w tym roku.

Powiązane artykuły:

Najnowsze artykuły:

pełna wersja Chojnice24  |  do góry

© chojnice24.pl  |  powered by intensys.pl